Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 277 191 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Witam sredecznie na : na-drodze-do-szczescia.bloog.pl. Cieszę się, że wpadłaś/ eś na mojego bloga. Jeśli ci się podoba jego treść, to proszę zostaw komentarz. Ciebie to nic nie kosztuje, a mnie motywuje do dalszego pisania. Dziekuję i życzę miłej lektury.

Kategorie

2. Czego się boję? Boję się stracić ludzi, których kocham. Boję się, że kolejny raz mi się to przydarzy. Boję się samotności. Boję się kiedyś obudzić i zdać sobie sprawę z tego, że nikogo już przy mnie nie ma.

piątek, 01 marca 2013 18:24
Skocz do komentarzy

2. Czego się boję? Boję się stracić ludzi, których kocham. Boję się, że kolejny raz mi się to przydarzy. Boję się samotności. Boję się kiedyś obudzić i zdać sobie sprawę z tego, że nikogo już przy mnie nie ma.

 

Sara z dwoma rysunkami pod pachą i kilkoma kredkami w garści weszła przez okno w piwnicy do domu. Było około pół godziny po wschodzie słońca i wszyscy domownicy byli pogrążeni w głębokim śnie. Na palcach weszła na korytarz, zdjęła buty i postawiła je obok niebieskich adidasów brata. Skierowała się w stronę schodów. Gdy chciała postawić nagą stopę na stopniu, usłyszała gardłowy kaszel. W spowolnionym tempie odwróciła się.

- Cześć - powiedziała z miną niewiniątka. Dexter stał oparty o ścianę przy futrynie drzwi. Miał na sobie tylko białą koszulkę i bokserki. Patrzył na Sarę zagniewany i rozłoszczony.

- Znowu to zrobiłaś - powiedział ostro. Trochę za ostro, bo przestraszył Sarę, ale w tej sprawie nie mógł sobie pozwolić na jakiekolwiek kompromisy.

- Ale co? - Nie wychodziło jej udawanie, że nie wie o co chodzi. Cieszyła się jednak, że nie przyłapał jej wcześniej, gdy około trzeciej nad ranem wracała ponownie do domu, aby się przebrać w normalne ubrania.

- Nie graj w te swoje gierki, bo jestem za stary, żeby się na nie nabrać. Nie możesz wychodzić z domu bez mojej wiedzy, tym bardziej w nocy. Co by było gdyby, coś ci się stało? Gdyby na przykład, nie daj Boże, potrącił cię samochód? Wiesz, co by wtedy było? - Dziewczynka była zbyt wystraszona, żeby cokolwiek powiedzieć i tylko lekko pokręciła przecząco głową. - Ktoś zadzwoniłby na pogotowie. A wtedy przyjechałaby po ciebie karetka i zabrałaby cię gdzie? Do szpitala. - Dexter postanowił wykorzystać jej strach przed szpitalem. Specjalnie to powiedział i nie mijał się z prawdą. Pod warunkiem, że ktoś w ogóle by się znalazł - ktoś, kto wykonałby telefon, ale tego już nie powiedział na głos.

Ponownie spojrzał na jej wystraszoną twarz. Błękit jej oczu tonął we łzach tak szczerych, że przez jeden moment pożałował swoich słów. Wtem artystka zerwała się z miejsca, porzucając piękne wschody słońca nad oceanem, które narysowała kilka minut wcześniej i garść kredek. W błyskawicznym tempie mocno objęła jego nagie i owłosione nogi prosząc - cieniutkim płaczliwym, głosikiem - o wybaczenie. Poczuł ciepło jej policzka na nagiej skórze, a następnie wilgoć łez. Rozluźnił więc delikatnie jej uścisk i przytulił stanowczo do swojej klatki piersiowej.

- Nie chciałem cię wystraszyć - mówił, czule głaszcząc jej kręcone włosy - ale, Sara musisz zrozumieć, że nie wybaczyłbym sobie, gdyby coś ci się stało. Zbyt mocno cię kocham, żeby cię teraz stracić. - Sara czuła stanowczą siłę jego uścisku i determinację, z jaką wypowiedział te słowa.

- Ja też cię kocham. Może nawet bardziej niż ty mnie - odpowiedziała cichutko.

Przez chwilę stali tak przytuleni na korytarzu. Z kuchni słyszeli staromodne piosenki. Po chwili Dexter ziewnął.

- Jest jeszcze wcześnie. Pójdziemy pospać jeszcze chociaż z pół godziny. I pójdziesz ze mną, bo znowu mi się gdzieś wymkniesz.

Sara oderwała się od niego, podniosła kartki i kredki z podłogi. Pod nadzorem Dextera poszła po swojego pokoju i odłożyła rzeczy na biurko. Poszli razem do jego sypialni, położyli się wygodnie i po chwili mężczyzna cicho pochrapywał. Sara już nie mogła zasnąć, bo była zbyt rozbudzona, więc ostrożnie oparła głowę na jego ramieniu. Wsłuchiwała się w jego miarowy oddech, obserwując jak klatka piersiowa lekko wznosi się i opada rytmicznie.

W pewnym momencie usłyszała senne, powolne kroki na korytarzu. Zagrzebała się głębiej w pościeli w tym samym momencie, gdy drzwi otworzyły się z lekkim skrzypnięciem. Usłyszała ciche kroki i po chwili poczuła, jak materac po drugiej stronie śpiącego Dextera, ugina się nieznacznie pod ciężarem ciała chłopca. Sam zauważył ją dopiero, gdy nachylił się nad głową mężczyzny.

- Tutaj jesteś - zauważył z ulgą.

- Tak, ale bądź ciszej. Dex śpi.

Chłopiec położył się obok Dextera.

- Co ty tutaj robisz? - zapytał szeptem, gdy ułożył głowę na klatce piersiowej Dex'a, żeby móc lepiej obserwować twarz siostry.

- Nie mogłam zasnąć, więc przyszłam tutaj - powiedziała spokojnie.

- Mogłaś przyjść do mnie? - zapytał z pretensją.

- Ty spałeś, a ja się bałam. - Przez chwilę patrzyła na dębowe drzwi. - Weź zejdź z jego brzucha, bo się zaraz obudzi.

- Dobra. Ale on tu ma fajnie. - Sara nie rozumiała, o co mu chodzi. - Chodzi mi o to, że fajnie się tutaj śpi.

Dexter poruszył się niespokojnie i otworzył oczy. Zdezorientowany spojrzał na chłopca i lekko zachrypniętym głosem zapytał :

- A ty co tutaj robisz? - Jednocześnie poczochrał mu włosy. Lubił się nimi tak bawić.

- Szukałem Sary, bo jak się obudziłem, to jej nie było - powiedział chłopiec, siadając prosto. Dziewczynka nie ruszała się ze swojego miejsca. Było jej zbyt ciepło i wygodnie, żeby zmienić pozycję i narazić się na utratę ciepła.

- A która to już godzina? - zapytał Dexter. Podniósł się na łokciach i spojrzał na zegarek, na którym zielone kreski wskazywały dokładnie 6 : 57. Na ósmą miał być w pracy, a po drodze musiał odprowadzić jeszcze dzieci do przedszkola. Podniósł się do pozycji siedzącej i przeciągnął się z charakterystycznym trzaskiem w kościach.

- No kompania! Czas wstawać! - zawołał wesoło. Sam powoli posłusznie zaczął opuszczać łóżko, ale Sara, dalej nie zmieniając pozycji, tylko poprawiła kołdrę.

- Artystka, ty też.

Dexter zaczął ściągać nakrycie, ale dziewczynka z całej siły oplotła je rękami i nogami. Sam skoczył na łóżko - prawie na siostrę.

- Wstawaj! Wstawaj! - krzyczał wesoło chłopiec.

- Ja nie chcę - odpowiedziała ze śmiechem.

Kalosz usłyszał hałas i z radosnych szczekaniem wskoczył na dzieci. Te zaś przez dziesięć minut razem z Dexterem kotłowali się w pościeli.

*

Claire już po pracy wyszła z budynku przedszkola. Od miejsca pracy do domu nie miała daleko, więc spokojnie pokonywała tę trasę piechotą.

Zdążyła się już przyzwyczaić, że jako wampirzyca wszystko przeżywa intensywniej, jednak coraz częściej była zaskakiwana. Zaczęło się, gdy dostała ten nieszczęsny drugi etat - chociaż może nie aż tak nieszczęsny, bo lubi dzieci - i poznała Sama i Sarę. Sama do końca nie wiedziała, co zaskakiwało ją bardziej - czy bardzo realistyczne rysunki dziewczynki, czy piaskowe budowle chłopca. Chociaż raz nawet zobaczyła, jak malec - gdy nikt nie patrzył - wyciągał kawałek drewna i zaczynał w nim skrobać. Zastanawiało ją, po kim dzieci mają takie wyjątkowe talenty.

Claire zobaczyła na szkolnym parkingu zieloną corvettę Douga. Dzięki swojemu nowemu wzrokowi dostrzegła przyjaciela, siedzącego na miejscu kierowcy i odetchnęła z ulgą. Przez jakiś czas po przemianie nie mogła odróżnić Douglasa od Desmonda, przez co ten drugi często robił jej paskudne żarty, które w jego mniemaniu były przezabawne.

Usiadła na miejscu pasażera, witając się z nim standardowym całusem w policzek. Doug wyjechał z parkingu.

- A ty co miałaś taką minę, jakbyś ducha zobaczyła? - zapytał ją, unosząc jeden kącik ust do góry.

- Przez chwilę myślałam, że Dez przyjechał zrobić mi jakiś kawał. Dopiero gdy się odwróciłeś i zobaczyłam te dwa bursztynowe kamyczki - Claire miała na myśli jego oczy - uspokoiłam się. Poznałam, że to ty.

- Tak, to w jego stylu - podchwycił z kwaśną miną. - Myślałem o nim długo i nadal myślę. To nie jest zły człowiek, znaczy się wampir. Wiesz o co mi chodzi? - Zatrzymał się na czerwonym świetle.

- Tak, wiem. I wierzę ci - zapewniała.

- Ta tragedia tak mocno się na nim odbiła i do teraz nie może się pozbierać - Doug westchnął smutno i gdy zapaliło się zielone światło, skręcił w prawo.

Douglas do dzisiaj pamiętał ten smutny dzień. Desmond, który w szale wpadł do jego domu z zakrwawionym ubraniem, jak z czystym szaleństwem zdemolował mu cały dom i próbował z rozpaczy odebrać sobie życie. Doug'owi cudem udało się go od tego odwieść.

- Hej, Duggy. Co jest? - zapytała Claire, gdy wchodzili do domu. Zagrodziła mu drogę, łapiąc za rękę i spojrzała w Doug'owe smutne oczy. - Myślisz o nim, prawda?

Mężczyzna pokiwał głową. Rozumieli się bez słów. Claire w naturalnym odruchu przytuliła go do swojego szczupłego ciała. I choć wyglądało to idiotycznie - on dwumetrowy facet, który przytula o głowę mniejszą przyjaciółkę - nie przejmowali się tym. Stali tak przez chwilę przytuleni, ignorując ciekawskie spojrzenia sąsiadów i przypadkowych przechodniów. Claire pogłaskała go po głowie. W końcu Doug rozluźnił uścisk i wyprostował się, posyłając jej swój uroczy uśmiech.

- Dziękuję ci.

- Nie ma za co. Od tego są przyjaciele.

- Może w ramach chwilowego relaksu wybierzemy na małe polowanie? - zapytał z uśmiechem na ustach.

- Czemu nie?

Mieli wyjechać w drogę za godzinę, ale ostatecznie wyruszyli przed północą. Doug prowadził zieloną corvettę bardzo pewnie, szybko mijał kolejne ulice. Gdy zmieniał stację w radiu, ponieważ zapuszczali się coraz bardziej na północ zanikały kolejne stacje, Claire złapała go gwałtownie za rękę.

- Hamuj! - wykrzyknęła spanikowana.

Douglas postąpił instynktownie. Nadepnął odpowiedni pedał, pozostawiając za sobą dwa bliźniacze ślady opon. Kątem oka - w lusterku bocznym - zobaczył dym. Obydwojgiem zarzuciło do przodu, ale dzięki pasom bezpieczeństwa nie wylecieli przez przednią szybę. I obydwoje zszokowani patrzyli na drogę przed sobą. Niewysoka postać, która szła powolnym krokiem chodnikiem i właśnie przechodziła przez jezdnię, zatrzymała się zaskoczona, a potem ile sił w nogach przebiegła ulicę i pognała w nieznanym im bliżej kierunku.

Postać miała na sobie pelerynę z czerwonego, delikatnego materiału. Jej twarz pozostała ukryta w cieniu kaptura. Gdy zaczęła biec, spod peleryny ukazał się biały materiał sukienki.

- Co to, do cholery, było? - spytał Douglas z szeroko otwartymi oczami.

- Nie wiem - wydukała kobieta zdławionym głosem.

Claire pierwsza otrząsnęła się z szoku. Przez chwilę zdenerwowana szarpała się z klamką, po czym w błyskawicznym tempie wybiegła na ulicę, rozglądając się uważnie po najbliższej okolicy. Ale jej ciemne tęczówki nie zauważyły jednak niczego czerwonego. Tak na prawdę nie dostrzegła żadnego ruchu. Z ponurą miną wróciła do samochodu.

- Na ulicy nikogo ani niczego nie ma - poinformowała go szeptem, chociaż nie wiedziała, dlaczego mówi tak cicho. Jej wampirzy umysł nie mógł ogarnąć tego dziwnego zdarzenia. Nic nie układało się w spójną całość i nie mogła znaleźć wyjaśnienia tego niezwykłego incydentu. Spojrzała wyczekująco na Douglasa. Spodziewała się jakiejś reakcji, komentarza - czegokolwiek. W końcu to on jest przewodniczącym UOFV.

- Skoro nic się nie stało, chyba... - Spojrzał na nią pytająco, ale nie doczekał się rzadnej reakcji. - To nie ma powodu, żeby zmieniać na nasze plany.

Claire pokiwała głową, jednak nic nie powiedziała. Była bowiem tak mocno pogrążona we własnych myślach, że nie zauważyła, kiedy dojechali do lasu.

*

Dzisiaj podążała okrężną drogą, sama nie wiedziała dlaczego. Chyba po prostu lubiła czuć ten wiatr we włosach, tą nieograniczoną wolność i swobodę. Kiedy biegła, nie myślała o przyziemnych rzeczach i problemach. Zapominała, że w szkole nie jest akceptowana przez rówieśników. Zapominała, że Sam i Dexter zabronili jej wymykać się w nocy z domu. Zapominała nawet w jaki sposób mieszała kolory, aby barwa wody na rysunkach wychodziła bardziej realistyczna. Z łatwością przeskoczyła drewniany płot, a pod bosymi stopami poczuła zimną, wilgotną trawę. Jej sokoli wzrok dokładnie przeczesywał każdy metr kwadratowy obiektu, a jej wrażliwy słuch wyłapywał wszystkie subtelne dźwięki.

Jednak nie spóźniła się. Odetchnęła z ulgą.

Zdjęła szeroki kaptur z głowy i chudymi palcami przeczesała swoje długie blond włosy. Z delikatnym uśmiechem na ustach zrobiła kilka pewnych kroków do przodu, potem kilka kolejnych i nawet nie zauważyła, gdy była już na miejscu.

Najbardziej zadziwiał ją fakt, iż pomimo jej ogromnej awersji do wszelkiego rodzaju sukienek, nie narzekała na swój obecny strój. Śnieżnobiały materiał lekko opinał jej klatkę piersiową i brzuch, rozszerzał się w biodrach i kończył dokładnie na wysokości jej kościstych kolan. Krwistoczerwona peleryna przyjemnie otulała jej ramiona, dając ciepło, które na swój sposób było bardzo miłe.

Usłyszała cichy szelest, jakby ogromny orzeł właśnie przelatywał nad nią. Odwróciła się i słodkim uśmiechem przywitała mężczyznę.

- Wygląda na to, że to ja teraz się spóźniłem - usłyszała jego łagodny i spokojny głos. - Mam nadzieję, że bezpiecznie tutaj dotarłaś.

- Na jednym ze skrzyżowań prawie potrącił mnie samochód, ale w porę uciekłam. - Wzruszyła wesoło ramionami, a ton jej głosu nie wskazywał na to, aby przed chwilą stała oko w oko ze śmiercią. Był po prostu radosny, pełen dziecięcej radości.

- Jednak cieczę się, że nic ci się nie stało. - Mężczyzna pokręcił z niedowierzaniem głową. - Czy ktoś ci mówił, że jesteś szalona?

- Nie - odpowiedziała zdziwiona. Jeszcze nie widziała go aż tak radosnego. Wstydziła się jednak zapytać o powód jego świetnego nastroju.

- To ja ci mówię - jesteś szalona, Sara. Ale nie po to tu przybyłem. - Momentalnie spoważniał. A artystka z napięciem wyczekiwała dalszego ciągu jego wypowiedzi. - Dzisiaj pójdziesz do pani Marshall. Jest w tym samym szpitalu, w którym zakładali ci szwy. A propo jak tam..? - Nie dokończył, tylko kucnął przed nią i wskazał na czoło, z zatroskaniem wymalowanym na twarzy.

- Tylko czasami boli, ale Dexterowi mówię, że już wcale nic nie czuję. Skręca mnie na samą myśl o tych paskudnych lekach pleciwbólowych. - Dziewczynka wzdrygnęła się na samo wspomnienie smaku specyfiku.

- Hmm. No dobrze. - Nadal kucał, żeby nie patrzeć na nią z góry. - Do sali, w której leży pani Marshall, możesz wejść swobodnie przez okno. Blisko budynku rośnie drzewo, po którym wejdziesz na ostatnie piętro. Na pewno będziesz wiedziała, na którym łóżku leży.

Dziewczynka w odpowiedzi kiwnęła głową. Odwróciła się na pięcie i ruszyła w kierunku znienawidzonego szpitala. Gdy przeskoczyła ogrodzenie, przyśpieszyła kroku. Dziś wyjątkowo chciała mieć to szybko za sobą. Pod osłoną nocy w błyskawicznym tempie znalazła się na miejscu. Białe ściany szpitala wydawały się być szare w świetle księżyca. Nie przyglądając się dłużej budynkowi, wdrapała się na drzewo. Miała dużo szczęścia, bo szukane przez nią okno było otwarte. Gdy była już przy samym parapecie, nagle w sali zapaliło się ostre, oślepiające światło i do pomieszczenia wszedł doktor. Sara natychmiast wycofała się. Niewyraźnie słyszała głos lekarza:

- Czas odwiedzin już dawno minął. Nie ma sensu dłużej tutaj siedzieć. Proszę wrócić do domu i wyspać się porządnie. Na pewno zadzwonimy, jeśli się obudzi.

Po chwili światło zgasło i Sara spokojnym krokiem podeszła do najbardziej oddalonego łóżka na sali. Czuła, że to właśnie ona. Przez chwilę patrzyła na bladą twarz starszej pani. Nie wyglądała ona, jakby miała za kilka dni umrzeć. Była spokojna, jakby pogrążona w głębokim śnie. Dziewczynka podeszła bliżej łóżka chorej. Małym nożykiem nacięła skórę na zewnętrznej części nadgarstka starszej pani oraz na swoim. Zbliżyła rozcięcia do siebie i trzymała je tak przez chwilę. Po kilku sekundach położyła rękę kobiety na swoim dawnym miejscu. Sara wpatrzona w jej milczące oblicze nie zauważyła momentu, w którym rozcięcie zabliźniło się i nie było już po nim śladu.

Dziewczynka uśmiechnęła się z satysfakcją. Dlatego, pomimo zakazów Dextera, wymykała się nocą z domu. Dlatego, zamiast spać w przytulnym łóżku, odwiedzała zienienawidzone szpitale. W niewytłumaczalny sposób wyrywała umierające ciała ludzi z rąk śmierci. Cieszyło ją to, że uszczęśliwiała rodziny chorych, dając jednocześnie nadzieję na kilka dodatkowych lat życia.

Gdy wróciła do domu, po omacku powędrowała do pokoju. Przebrała się w swoją zieloną piżamkę, a sukienkę i pelerynę schowała do starego pudełka po butach. Ziewnęła szeroko i spojrzała na łóżko brata. W świetle księżyca, które wdzierało się przez okno, zobaczyła jego słodką twarz. Spał, a pod twarzą uroczo ułożył splecione dłonie. Kołdra leżała oczywiście skopana w jego nogach.

Sara pokiwała z politowaniem głową. Podeszła bliżej łóżka, nakryła go całego i położyła się obok. Przytuliła się mocno do jego pleców i zasnęła.

 

 

*******

 

Przepraszam. Wiem, że nie jestem jakąś dobrą pisarką i musicie się męczyć, czytając moje nędzne wypociny. Zdaję sobie z tego sprawę, że początki mi nie wychodzą. Są nudne i nic się nie dzieje. Ale proszę o zrozumienie. Chciałam trochę przedstawić bohaterów i wydarzenia, żeby później było mi łatwiej pisać z perspektywy Sary (Ups, wygadałam się ). Dlatego proszę o wyrozumiałość.

Dziękuję za komentarze : ) motywują mnie do dalszej pracy. I pamiętajcie: jeśli przeczytałeś/aś to zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Ciebie to nic nie kosztuje, a mi daje motywację do dalszego pisania.

GG - 35222771

Do następnego :*

jaga20098

Podziel się
oceń
19
1


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 16 września 2017 1:38

    masz świetnego bloga

    autor Błażej

  • dodano: 13 września 2017 12:20

    masz talent literacki

    autor Brunon

    blog: http://lovemate.pl/71-stalowa-wola

  • dodano: 10 lipca 2016 14:14

    zgadza sie

    autor doda2465

    blog: http://114.242.223.154/member/index.php?uid=efavor

  • dodano: 30 maja 2016 16:49

    OK WPIS

    autor dorcia4590

    blog: http://www.ultrastarsongs.com/modules.php?name=Your_Account&op=userinfo&username=udasove

  • dodano: 13 maja 2016 23:18

    Dobry wpis

    autor irenka28

    blog: http://makramexa.com/index.php?name=account&op=info&uname=anawe

  • dodano: 06 marca 2016 17:09

    Tak trzymać

    autor zuzkazpoznania66

    blog: http://www.tiezhua.com.cn/space-uid-110903.html

  • dodano: 08 lutego 2016 3:40

    dobry wpis

    autor filip52

    blog: http://www.women-on-bike.de/modules.php?name=Your_Account&op=userinfo&username=ebebupok

  • dodano: 04 lutego 2016 1:37

    bardzo dobry wpis

    autor szafa341

    blog: http://www.youth2work.eu/en/youth-area/community/721-ylaly/profile

  • dodano: 04 marca 2015 3:22

    Having read this I believed it was very enlightening.<br>I appreciate you spending some time and effort <br>to put this content together. I once again find myself spending <br>a lot of time both reading and commenting. But so what, it <br>was still worth it!

    autor Mireya

    blog: http://www.mojewpisy.com.pl/kiedy-odziez-reklamowa-jest-skutecznym-gadzetem/

  • dodano: 22 października 2014 13:53

    Kapitalna strona!

    autor Narcyza

    blog: http://tinyurl.com/m7j84cz

  • dodano: 21 listopada 2013 14:26

    piękne opowiadaNie :)!

    autor Żastin

  • dodano: 18 marca 2013 20:40

    Kolejny doskonały rozdział, cieszę się ogromnie, że piszesz, że działasz i strasz sie to robić jak najlepiej. Rozdział długi, bez większych błędów, szybko się czyta. Jedyne zastrzeżenie, jakie znalazłabym to treść po czasie wydaje się nieco nużąca. Spróbuj dołożyć opis emocji, przeżyć wewnętrznych bohaterów, a powinno być lepiej. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie.

    autor Viviene

    blog: http://pragnienie-serca.blogspot.com/

  • dodano: 18 marca 2013 18:37

    Super blog! Nie mogę oderwać się od twojego opowiadania. Naprawdę cudowna historia. Oby tak dalej! Czekam z niecierpliwością na kontynuację ;)
    Pozdrawiam!

    P.S. Ja też prowadzę bloga inspirowanego saga zmierzch. Jeśli masz ochotę to wpadnij ;) renesmee-carlie-cullen.blog.pl

    autor kisak96

    blog: renesmee-carlie-cullen.blog.pl

  • dodano: 17 marca 2013 20:08

    Hym.. Treść zawiera bardzo wiele. Widać, że piszesz bardzo ładnie i w skupieniu, a nie na kolanie ^^ jak większość. Bardzo chciałabym zobaczyć następną część i będę zaglądać na bloga lub informuj mnie poprzez zapytaj.pl - tam jestem codziennie ;)
    Nie mogę się doczekać - fajnie, że są wampiry w opowiadaniu *.* dodaje uroku i mroczności brr... He he he , ślicznie piszesz czekam na więcej ;*

    autor Blondi_009

    blog: http://twilightnowahistoria.bloog.pl/

  • dodano: 17 marca 2013 16:13

    Super, nie gadaj bzdur jesteś suuper.
    claudia-klaudia-rose.blogspot.com

    autor CR.

    blog: claudia-klaudia-rose.blogspot.com

  • dodano: 17 marca 2013 14:33

    Dobra,stawiam na szczerość :) Fajne tło,ale trochę nie w moim stylu tak ciemno tu jakoś i to mnie zniechęca .Co do opowiadania to fajne :) Naprawde b.mi się podoba ...

    autor Moon .

  • dodano: 17 marca 2013 9:33

    Pracuj dalej, masz w sobie talent by zaciekawić czytelnika. :) :D Feniks

    autor Feniks

  • dodano: 16 marca 2013 14:09

    Ciekawe opowiadanie ;) wciaga, lubie czytać o wampirach *.* ;)) naprawde fajny blog, pozdrawiam ;)

    autor Paulina. soova

    blog: thebalanceofmylife.blogspot.com

  • dodano: 16 marca 2013 12:31

    Świetny blog :) Wiem jak trudne są początki,bo sama piszę,ale na razie w ukryciu. :) Jeżeli coś z tego wyjdzie to zaproszę Cię byś przeczytała. A co do Twojego opowiadania,to naprawdę bardzo mi się podoba. Czekam na więcej! :) Dużo motywacji,pozdrowienia! :):)

    autor ssłodka wisienka312

  • dodano: 15 marca 2013 16:24

    jakie męczyć, jakie męczyć? ;) jest fajnie, nawet bardzo, podoba mi się. czekam na rewanż u mnie:
    www.zakleta-opowiadanie.blogspot.com

    Pozdrawiam, Smerfetka z Zapytaj.

    autor Smerfetka

    blog: www.zakleta-opowiadanie.blogspot.com

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

niedziela, 21 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  31 753  

Publikacja następnej części opowiadania za :

Statystyki

Odwiedziny: 31753
Wpisy
  • liczba: 8
  • komentarze: 260
Bloog istnieje od: 1843 dni

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Archiwum

O mnie

Jaga20098
Nauczyłam się płakać w myślach, tam nie muszę się nikomu tłumaczyć.
***
PROSZĘ NIE KOPIOWAĆ, WSZYSTKO JEST MOJEGO AUTORSTWA I BARDZO PROSZĘ TO USZANOWAĆ.

O moim bloogu

Opowiadanie o dziewczynce, która aby znaleźć szczęście w życiu, musiała bardzo dużo wycierpieć. Pragnie znaleźć szczęście, ale utrudniają jej to źli ludzie. Kiedy po raz pierwszy się zakochuje, jej św...

więcej...

Opowiadanie o dziewczynce, która aby znaleźć szczęście w życiu, musiała bardzo dużo wycierpieć. Pragnie znaleźć szczęście, ale utrudniają jej to źli ludzie. Kiedy po raz pierwszy się zakochuje, jej świat obraca się o 180 stopni. Jak bez drogowskazów ma znaleźć drogę do szczęścia?

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki